Pan Zdzisław z Małkini miał dość. Wydawało mu się to niemożliwe, że w XXI wieku nadal musi przepisywać dane z CV do systemu rekrutacyjnego.

"Mam 20 pozycji zatrudnienia w CV" - tłumaczy Pan Zdzisław w ekskluzywnym wywiadzie dla KuHRjer Wieczorny. "Jeśli dodamy jeszcze wykształcenie, języki, certyfikaty, dane kontaktowe i odpis aktu urodzenia, wychodzi jakieś 200-250 pól do wypełnienia na jedno stanowisko!"

"Napisałem więc rzemieślniczymi metodami skrypt do przeglądarki. Użyłem organicznego stacku technologicznego, luźno opartego o język Scheme. Zaoszczędzam średnio 20 godzin tygodniowo, które mogę przeznaczyć na pracę w ogrodzie."

A co mówi rekruterom, którzy pytają, czy wypełnił formularz ręcznie?

"Oczywiście, że wypełniłem ręcznie!" - śmieje się Pan Zdzisław. "Każde pole z osobna. Z wielką starannością i zaangażowaniem."

Jak działa "JD Saver"?

Rozszerzenie Chrome o nazwie "JD Saver - Job Description Extractor" to genialne w swojej prostocie narzędzie. Oto jak działa:

Co robi system po zapisaniu oferty?

To dopiero początek. Po zapisaniu oferty, AI agent może:

"Teraz zamiast godziny na aplikację, potrzebuję 5 minut na przejrzenie i ewentualne poprawki. Reszta czasu idzie na pomidory!" - triumfuje Pan Zdzisław.

Reakcja działów HR - TOTALNE OBURZENIE

Zapytaliśmy kilku rekruterów o opinię na temat tego narzędzia. Odpowiedzi były... ekspresyjne.

"To SKANDAL!" - krzyczy Anna K., Head of Talent Acquisition w dużej korporacji, waląc pięścią w biurko pokryte stosem nieodczytanych CV. "Nie po to projektowałam 10-stronicowy formularz aplikacyjny, żeby sobie jakiś kandydat jednym kliknięciem wszystko uzupełniał! Gdzie tu szacunek dla mojej pracy?!"

"Spędziłam 3 miesiące na optymalizacji formularza. Dodałam pola na nazwisko panieńskie matki, ulubiony kolor, grupę krwi i preferencje dotyczące kierunku rozwijania papieru toaletowego. A ten człowiek to OMIJA?!" - Anna K.

Bartosz M., Senior Recruitment Specialist z 15-letnim doświadczeniem w zadawaniu pytań behawioralnych, jest równie oburzony:

"Kandydat powinien z uwagą i rozmysłem indywidualnie podchodzić do każdej aplikacji. To pokazuje szacunek dla pracodawcy! Używanie skryptów to dehumanizacja procesu rekrutacji. Jeśli ktoś nie jest w stanie przepisać swojego adresu 47 razy do różnych systemów, to jak ma pracować w dynamicznym środowisku?!"

"To nierzetelna praca!" - eksperci alarmują

Cecylia D., konsultantka ds. employer brandingu i autorka książki "Dlaczego ghostowanie kandydatów buduje silną markę pracodawcy", nie kryje oburzenia:

"Formularz rekrutacyjny to test charakteru. Jeśli kandydat nie jest gotowy poświęcić 4 godzin na wypełnienie pól, które i tak zignorujemy, to znaczy że nie zależy mu na tej pracy. Proste."

"A wy poświęcacie czas na odpowiadanie każdemu kandydatowi?" - ripostuje Pan Zdzisław. "Bo z moich statystyk wynika, że na 100 aplikacji dostaję może 5 odpowiedzi. Reszta znika w czarnej dziurze ATS-a. A ogródek sam się nie wypieli."

Co jeszcze oburza rekruterów?

Nasza redakcja przeprowadziła pogłębione śledztwo. Oto lista rzeczy, które według działów HR powinny być NIELEGALNE:

Czy AI w rekrutacji to zło?

"Absolutnie tak, gdy używają go kandydaci!" - twierdzi Damian R., HR Tech Evangelist. "Natomiast gdy MY używamy AI do automatycznego odrzucania CV na podstawie słów kluczowych, luk w zatrudnieniu i dziwnie brzmiących nazwisk - to jest innowacja i optymalizacja procesów."

"Nasz ATS odrzuca 95% aplikacji automatycznie. To efektywność! Ale gdy kandydat automatycznie wypełnia formularz - to oszustwo. Widzicie różnicę? Ja też nie, ale jestem pewien, że jest." - Damian R.

Pan Zdzisław wzrusza ramionami: "Oni mogą używać algorytmów do oceny mojego CV, ale ja nie mogę użyć skryptu do wypełnienia formularza? Hipokryzja level expert. A teraz przepraszam, muszę podlać pomidory."

SZOKUJĄCE ZEZNANIA: Co jeszcze robią rekruterzy?

Anonimowy informator z branży HR, który zgodził się rozmawiać pod warunkiem zachowania anonimowości, zdradził nam tajemnice, które wstrząsną branżą:

"Kiedyś odrzuciłem kandydata, bo jego CV miało font Comic Sans. Potem okazało się, że to błąd naszego systemu przy konwersji PDF. Ale co tam, i tak był overqualified." - Anonimowy rekruter

ALARM TECHNICZNY: Systemy ATS nie nadążają!

Nasza redakcja dotarła do wstrząsających informacji z działów IT obsługujących systemy rekrutacyjne. Okazuje się, że ATS-y zostały zaprojektowane przy założeniu, że kandydat potrzebuje minimum 47 minut na wypełnienie formularza.

"Nasze serwery nie są przystosowane do takiego obciążenia!" - panikuje administrator systemu Workday w dużej korporacji. "Gdy kandydat wypełnia formularz w 30 sekund zamiast godziny, system wykrywa to jako atak DDoS i blokuje IP!"

Problem jest poważniejszy niż się wydaje. Systemy ATS zostały zoptymalizowane pod kątem powolnego, bolesnego procesu aplikowania. Nagły wzrost efektywności kandydatów powoduje:

Producenci systemów ATS wydali oficjalne ostrzeżenie:

"Używanie tego typu 'usprawniaczy' efektywnie podniesie koszty utrzymania systemów ATS. Obecne serwery nie dają już rady. Nie wykluczamy, że w przyszłości potrzebne będą komputery kwantowe, aby obsłużyć takie potoki kandydatów. Kto za to zapłaci? Na pewno nie my. Prosimy o aplikowanie wolniej i z większym namysłem." - Oficjalne stanowisko Taleo/Oracle

Rzecznik prasowy Oracle dodał również: "Nasze oprogramowanie zostało zoptymalizowane pod kątem kandydatów, którzy poświęcają minimum 45 minut na każdy formularz. Szybsze wypełnianie może być traktowane jako naruszenie warunków licencji i skutkować zablokowaniem konta pracodawcy. Rozważamy wprowadzenie opłaty za każdą aplikację przetworzoną w czasie krótszym niż 30 minut."

EKSPERT OSTRZEGA: "To koniec rekrutacji jaką znamy!"

Dr hab. Grażyna Formularzewska, profesor nadzwyczajny ds. Utrudniania Procesów Rekrutacyjnych na Uniwersytecie Biurokratycznym w Papetrze, nie ukrywa zaniepokojenia:

"Przez lata budowaliśmy system, który skutecznie zniechęca kandydatów do aplikowania. 10-stronicowe formularze, pytania o historię zatrudnienia od przedszkola, wymóg przesłania CV w trzech formatach jednocześnie - to wszystko miało SENS! A teraz jakiś człowiek z ogródkiem to wszystko obchodzi? To zamach na fundamenty HR!"

Pan Zdzisław odpowiada spokojnie, podlewając pomidory: "Może po prostu zróbcie normalne formularze? Takie, które szanują czas kandydata? No ale co ja tam wiem, jestem tylko programistą z 20-letnim doświadczeniem i ogrodem pełnym warzyw."

Techniczne szczegóły

Dla zainteresowanych technicznymi aspektami:

Chcesz zobaczyć jak to działa?

Pan Zdzisław udostępnił kod źródłowy na GitHubie. Każdy może go użyć i dostosować do swoich potrzeb. Nawet jeśli nie masz ogródka.

Zobacz na GitHub →

Co dalej?

Pan Zdzisław planuje dalszy rozwój narzędzia (w przerwach między pieleniem). W planach są:

"Moim celem jest wyrównanie szans" - podsumowuje Pan Zdzisław. "Firmy używają AI do przesiewania kandydatów. Dlaczego kandydaci nie mieliby używać AI do optymalizacji swoich aplikacji? No i te cukinki same się nie podleją."

"To nie jest oszustwo. To jest inteligentna praca. I tak wszystko, co napiszę, będę musiał udowodnić na rozmowie. Ale przynajmniej teraz mam szansę na tę rozmowę dotrzeć. A jak nie dotrę, to przynajmniej mam piękny ogród."

* Artykuł napisany przez człowieka ze Spizgawicy Wielkiej, nie AI. Chociaż AI pomogło w edycji. Tak jak pomaga w pisaniu CV. I to jest OK. Pomidory też są OK.